indeksŚwiat  współczesny stał się nieprzyjaznym domem dla człowieka. Jesteśmy świadkami wielu wydarzeń, sytuacji, które nas najzwyczajniej niepokoją. Możemy bez większego namysłu wymienić rzeczy, których się boimy i które zabierają nam radość życia i nadzieję. Wojny, tragiczne wydarzenia, choroby, kryzysy ekonomiczne, kryzysy małżeńskie, kryzys emigracyjny, zbrodnie mrożące krew w żyłach, prześladowanie chrześcijan, ich męczeńskie odchodzenie – oto niektóre z nich. Zerknijmy na chwilę do Internetu i w ten sposób bez większego wysiłku zobaczymy jak dzisiejszy świat rysuje się w czarnych barwach. Za ten stan rzeczy wielu oskarża Pana Boga. Jak bumerang powraca pytanie z czasów holocaustu: gdzie był Bóg, skoro pozwolił na to wszystko. Na pewno Pan Bóg nie schował się przed człowiekiem, aby człowiek pozostał na pastwę losu, aby radził sobie sam, bez mocnego Bożego wsparcia. To człowiek schował się przed Panem Bogiem. Powtarza się historia z ogrodu Eden – Adam chowa się ze wstydem przed Panem Bogiem, a Bóg go poszukuje.  Co więcej jest wielu chrześcijan, którzy nie tylko chowają się przed Panem Bogiem, ale też chowają się przed światem. Ulegli wszechobecnej propagandzie, że chrześcijanie nie mają głosu, że nie mają prawa być obecni w przestrzeni społeczno-publicznej. Boją się pokazać swoje chrześcijaństwo, swoją dumę z bycia uczniami Chrystusa. W ten sposób ponoszą odpowiedzialność, że chrześcijaństwo jest postrzegane jako religia przestarzała, nieaktualna, nie na te czasy. Jednym słowem: robią złą reklamę Panu Bogu.

Jednak są tacy, którzy z otwartą przyłbicą idą na wojnę z dzisiejszym światem. To misjonarze. Z Polski mamy 2040 takich wojowników, którzy podejmują otwartą walkę, na różnych polach bitwy w 97 krajach świata. Cóż takiego oni uczynili i czynią?

Najpierw jako ludzie nie ukryli się przed Panem Bogiem. Dali się Panu Bogu odszukać na ścieżkach wielu światowych propozycji na życie i tzw. sukces. Podjęli odważnie Jego powołanie, zaufali Jego pomocy i Jego prowadzeniu. Bycie misjonarzem stało się ich życiowym powołaniem.

Następnie odważnie poszli w świat, aby głosić Chrystusa. Podjęli Jego zaproszenie: „Idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem” (Mt 28,19-20). Nie należą do tych, którzy ulegli światowej propagandzie antychrześcijańskiej. Tym bardziej odważnie głoszą Chrystusa. Nie chowają Chrystusa przed światem. I jak wiemy z wielu przekazów medialnych, płacą nieraz za to bardzo wysoką cenę, łącznie z porwaniami , oddaniem życia. Dosłownie kilka miesięcy temu, 5 grudnia 2015, przeżywaliśmy, beatyfikację męczenników franciszkańskich: O. Michała Tomaszka i o. Zbigniewa Strzałkowskiego, zamordowanych przez „Świetlisty Szlak” (lewacka organizacja terrorystyczna) w Peru w 1991.

Głoszenie Chrystusa to nie tylko piękne słowa i piękne kazania. Chrystus jest głoszony także poprzez konkretne działania, konkretne czyny. Trzeba pokazać ludziom poprzez czyny miłujące oblicze Boga. I takich czynów misjonarzom nie brakuje. Pochylają się nad każdym człowiekiem w jego różnych sytuacjach. Lista ich miłosiernych wyczynów to niekończąca się historia potrzeb ludności krajów misyjnych i zaradzania tym potrzebom. To co dla nas jest oczywiste i normalne w biegu codzienności, w wielu krajach misyjnych staje się poważnym brakiem i poważnym wezwaniem. Woda w kranie to taka oczywista oczywistość w polskich warunkach, ale nie w Afryce, gdzie o wodę trzeba zabiegać i ją bardzo szanować. I wtedy misjonarz nie może zrobić nic innego jak wybudować studnie i zapewnić wystarczającą ilość wody. Dochodzi do sytuacji wręcz  niewyobrażalnych.  Siostra Orencja Żak, pallotynka wybudowała studnię wewnątrz więzienia w Kamerunie. W tym afrykańskim kraju więźniowie są zdani w ich elementarnych potrzebach na pomoc z zewnątrz.  Kolejna kwestia to wyżywienie i walka z głodem. Ile żywności, która jest wyrzucana w krajach Europy?  Na misjach to codzienny trud, aby nikomu jej nie zabrakło, aby nikt nie umarł z głodu. Nic więc dziwnego, że misjonarz staje się tym, który uczy uprawy roli czy hodowli zwierząt. Kolejna rzecz to pomoc medyczna. Historia misji ma świetlany przykład, pani doktor Wandy Błeńskiej, która 44 lata przepracowała w Ugandzie, lecząc praktycznie wszystkich, którzy potrzebowali pomocy. Litania miłosiernych wyczynów misjonarzy nie ma końca. Każdy z tych 2040 polskich misjonarzy to cały wachlarz pomysłów i codziennego trud, aby innym żyło się lepiej. Każdy z nich to ręce miłosiernego Boga.

Misjonarze to świadkowie Bożej miłości i Bożego miłosierdzia. Warto popatrzeć na nich jako świadków wiary. Możemy się od nich dużo nauczyć. Jakiej lekcji nam udzielają w dzisiejszą niedzielę?

Po pierwsze w zabieganym świecie, tracimy to co jest najważniejsze. Tracimy kontakt z Panem Bogiem i drugim człowiekiem. Chowamy się przed Panem Bogiem, bo wydaje się nam, że poradzimy sobie bez niego. Warto, właśnie dziś, odkryć, że Pan Bóg nas szuka i w tym szukaniu nigdy nie ustanie. I, że to właśnie On w morzu światowych propozycji, ma tą najlepszą dla Ciebie.

Po drugi każdy misjonarz czyni tyle dobra. Trzeba dziś spojrzeć na własne ręce i zobaczyć, że one też mogą być przedłużeniem miłosiernych rąk Boga. Mamy całą litanię narzekań na wszystko, między innymi na to, że tak mało dobra wokół nas. A może by spróbować inaczej?  Podjąć trud, aby być misjonarzem dobra. W wielu sytuacjach tak dużo nie potrzeba.

I wreszcie trzecia rzecz. W 97 misyjnych krajach Bóg posługuje się rękami misjonarzy i misjonarek. Jak możemy wspomóc ich ręce, aby nie ustały w szerzeniu dobra? Na pewno modlitwa i ofiarowanie swoich cierpień i krzyży w ich intencji. Jednak nie bez znaczenia jest także pomoc materialna. Świat misji obecny w Internecie to cała gama propozycji  jak możemy im pomagać.  Niech i w tej kwestii nie zabraknie naszego otwartego serca.

Dodany przez Parafia